Czym jest MORON?Nonkonformistyczne teksty o tym co nas boli, zabija i śmieszy w codziennym życiu. Dwa ostre wokale dające wyraz złości i ironii, rytmika i ostrość gitar, szybkość i moc bębnów - oto cały MORON. Gramy to co nas bawi bez oglądania się na modę i konwenanse. Bo i niby po co?! Cóż można powiedzieć... zaczynamy robić coś nowego i zajebistego!
MORON - co, gdzie, kiedy; czyli historia z cyklu jak to się zaczęło... (i jak trwa) CZĘŚĆ I
Na wiosnę 2008 roku po przejściu Suspense w stan zawieszenia, Macias i Maniek, którzy już wcześniej wpadli na pomysł o stworzeniu wspólnego projektu odezwali się do Wiśniowego, czy by nie chciał się przyłączyć. Chłopak się zgodził - mimo, że nie wiedział co go czeka. To samo spotkało Grześka. Odbyła się pierwsza próba w tym składzie, w maciasowej kanciapie przydomowej, w której wcześniej tworzyło Suspense. Macias i Maniek zajęli miejsce naczelnych darców ryjka, Wiśniowy zajął się plumkaniem na gitarze, a Grzesiek siedział za perkusją i pilnował tempa, basisty na razie nie było. W międzyczasie wpadli na chwilę Piórek i Pecu. Spotkania okazały się jednak przelotne. Na pierwszej próbie głownie był jamy, i powstały zarysy kawałków - Bezrobotnego, Rozbitych Butelek i PokEMOnów. Na kolejnych próbach szlifowaliśmy je i w taki sposób powstały kawałki, które już znacie. Powstała też nazwa, zarejestrowaliśmy aparatem trzy pierwsze numery i wrzuciliśmy je na nikomu nieznany serwis YouTube z nadzieją, że nikt ich nie obejrzy. Niestety, myliliśmy się... Po paru próbach dobił do nas Jaro, który zajął się pilnowaniem tempa razem z Grzesiem i można było śmiało stwierdzić, że skład MORON-a się uzupełnił. Nadszedł moment, że z powodu wypadków losowych Grzesiek już nie mógł z nami grać więc musieliśmy poszukać nowego pałkera. Długo nie szukaliśmy. Właściwie sam nas znalazł. Odpowiedział na nasze ogłoszenie na nikomu też nieznanym serwisie Grono.net. Długo umawialiśmy się na "przesłuchanie", ale w końcu się udało. Spotkaliśmy się z Rafałem w jego salce w kobyłkowskim MOK-u. Pierwsze wrażenie świetne... salka ocieplona, przyjemna... uporządkowana... no ale miało byc o pałkerze. Rozłożyliśmy swoje sprzęty - nie, nie te - zaczęliśmy grać... i co? O tym już w części drugiej. CZĘŚĆ II I co? I zaiskrzyło! Byliśmy pod wrażeniem plastyczności i lekkości jego gry. Po kilkunastu minutach grania, zrobiliśmy przerwę, pogadaliśmy i tak oto Rafał został wcielony w szeregi MORONa. Z jego dojściem do zespołu miały miejsce kolejne zmiany, m.in. zmiana salki. Zostaliśmy już w kobyłkowskim MOKu, które jak się później okaże, stanie się "zagłębiem muzycznym" dla zespołów. I tak oto pełni energii, świeżości i pomysłów zaczęliśmy grać w nowej kwaterze. Praca z Rafałem układała się coraz lepiej, powstawały kolejne numery. Jeden z nich nawet zarejestrowaliśmy. "Prosta historia", bo o niej tu mowa, wylądowała na naszym profilu na MySpace. Podjaraliśmy się tym nagraniem, ale po jakimś czasie stwierdziliśmy, że jest to dórza hójnia. No, ale i tak dostaliśmy sporo słów uznania, za które bardzo dziękujemy - więc w ostatecznym rozrachunku było z czego się cieszyć. W międzyczasie, Rafał jak oszalały zajął sie naszą oficjalną stroną internetową (adres niżej) i projektowaniem naszego loga. Dzierganie nowych numerów szło do przodu. I nadszedł czas pierwszego koncertu... CZĘŚĆ III Pierwszy koncert można śmiało nazwać koncertem dla znajomych. W październiku 2008 zagraliśmy w znanym w okolicy pubie Taaka Ryba. I jak się można spodziewać, większość przybyłych to znajomi. Koncert był świetny. Klimat, bliskość z publiką... tego się nie da opisać! Nakręcił nas ten koncert, i to porządnie! Więc zajęliśmy się robieniem nowych numerów i wkrótce przyszło info, że w grudniu 2008 gramy koncerty w CDQ i w No Mercy. Przed koncertami w Wawie zakończyliśmy prace nad naszym pierwszym demkiem, które zrealizowaliśmy przy pomocy Rafała "Rogala" Rogulskiego. Tak więc płytki z demkiem były już gotowe i mieliśmy co rozdać na najbliższych koncertach! Nasz dziewiczy koncert w Warszawie został zarejestrowany - w zakładce Audio na naszej stronie jest parę numerów do odsłuchania. Świetny koncert... w sumie też tylko dla znajomych. Natomiast No Mercy... hmm... podobno roz*ebaliśmy ten klub w drobny pył! Porządna sztuka! No tak i Wiśniowy miał odśpiewane sto lat, bo się zaręczył chłopak - wypita ćwiartka za jego zdrowie i gramy dalej! Ostatecznie rok zakończył się bardzo dobrze dla nas! CZĘŚĆ IV
Rok 2009 też zaczęliśmy nie gorzej. Wzięliśmy udział w II edycji festiwalu Nasza Strona (M)rocka w Grodzisku Mazowieckim, na którym zajęliśmy 3 miejsce, co dla nas samych jest ogromnym sukcesem, gdyż to był nasz 4 koncert, konkurencja była mocna (kilka zespołów spoza mazowsza, z kilkuletnim stażem!), a mimo to staneliśmy na podium! Poznaliśmy tam wspaniałych ludzi. Niesamowita organizacja. Na pewno jak będzie okazja to wrócimy do tego miejsca, bo przecież nie wszędzie jest bezpłatny internet na ulicach, a taki mają w Grodzisku. Następnie skupiliśmy się na nagraniu kolejnego demka. Kolejne trzy numery. Pisząc tą historię kończą się właśnie prace nad nowym demkiem, które masz właśnie w rękach! :-) CZĘŚĆ V W czerwcu 2009 przyszedł czas na spory sukces! Wygraliśmy konkurs HAVE NO MERCY który trwał blisko trzy miesiące! W zmaganiach brało udział 27 zespołów! Nagrodą jest sesja nagraniowa w studiu fort11. Nagrywać będziemy pod koniec wakacji 2009. Pierwsze rezultaty naszej wakacyjnej pracy już po wakacjach! Co dalej? Kolejne utwory, koncerty, nagrania studyjne, udziały w konkursach - czyli wszystko co może doprowadzić Nas do coraz to szerszego grona odbiorców i do wydania płyty. Nie wiemy ile jeszcze będzie części przed nami... ale wróżka mówiła, że dużo! A MORON używa tylko sprawdzonych wróżków i wróżek.
|